„Październik, niedziela. Pociąg, z którego wysiadłam w Ząbkach, odjeżdża z hukiem. Idę obok torów w kierunku Zielonki. Nie jestem pewna, czy trafię na umówione miejsce. Znam je z prowizorycznej mapki naszkicowanej przez Visa. Słuchacze szkoły podchorążych oglądali tę mapkę na wykładzie, teraz okaże się, co pozostało w głowie z terenoznawstwa. Drogę wyznaczać miały harcerskie znaki gałązka, zadrapanie na korze, strzałka na piasku lub ułożona z kamyków, liści. Mamy zebrać się pojedynczo do godziny trzynastej.
W nocy przeczytałam „Nekrolog" Struga. Widzę dawnych rewolucjonistów, którzy podobnie jak my ciągle się ukrywali, nie mieli „swojej własnej chwili". „Okropna to rzecz przez całe życie się oglądać i przez całe życie się ukrywać..."
Tak pisał Strug. Oni — my. Nic nowego pod słońcem. Strug doczekał przynajmniej wolnej ojczyzny. Zmarł w 1937 roku. Ocaliła go śmierć przed klęską wolności. Idę piaszczystym wydmuchem — spadkobierczyni tamtego pokolenia. Nie spotykam ludzi. Las niewysoki, sosnowy, trochę jak dla mnie za przejrzysty. Widoczność łatwa. Jak można w takiej goliżnie wynaleźć miejsce na zbiórkę Byle kto nas wypatrzy. W tych lasach, już rembertowskich, ale dawniej znacznie większych, proletariatczycy z Ludwikiem Waryńskim, Józefem Hłasko, Wacławem Sieroszewskim, Filipiną Płaskowicką i tylu innymi urządzali konspiracyjne zebrania. Ile to lat, ile lat! Profesor, który o tym mówił na wykładzie, ani pomyślał, że na drugi dzień i ja pójdę do tego lasu na zbiórkę.“(9)
Materace Tempur |szkolenia |hotele spa w górach