Okna |catering warszawa |Producent okien
tanio.wydarzenia4them.com

„5. Nasze łączniczki
Było coś niezwykłego w atmosferze pracy „Pasieki". Te setki mechanicznych, codziennych czynności mogły znużyć, zmęczyć. Tymczasem działo się wręcz odwrotnie. Im dalej praca szła naprzód, im bardziej się doskonaliła, usprawniała, tym zapał do niej rósł, tym rzadziej pogodny uśmiech schodził z twarzy naszych łączniczek. Jakaś radość pracy, solidnej pracy biła zewsząd, istniała jakaś stała dążność do osiągnięcia w tej pracy coraz lepszych wyników. Łączniczki usiłowały przychodzić zawsze z sekundnikową precyzją, a gdy jako sekretarki pisały na maszynie, starały się, by praca ich była wykonana naprawdę ładnie, bezbłędnie. Czasem szukały na mieście długo i z uporem specjalnego papieru maszynowego o jakimś wymarzonym odcieniu, gatunku. Hala Kłossowska (pseudonim „Iza"), nieodstępna łączniczka Naczelnika, „Mila", łączniczka szefa, „Halszka" (Lusia Urbanowicz), „Hanka" i „Wiesia", łączniczki hm Jerzego Jaczewskiego (pseudonim „Wilk"), który jako przyboczny szefa kierował administracją „Pasieki", stwarzały niezwykłą atmosferę pracy, pełną zapału i radości.
1. Aresztowania
Była sprawa, której Florian Marciniak przez cały czas kierowania Szarymi Szeregami ani na chwilę nie wypuścił z rąk, nie powierzył żadnemu współpracownikowi. Sprawą tą był kontrwywiad, czyli zapewnienie bezpieczeństwa własnej organizacji. Oczywiście nie chodziło tu Florianowi o całą mechaniczną stronę czynności związanych z zapewnieniem organizacji i jej członkom bezpieczeństwa; nie chodziło więc o takie sprawy, jak fałszywe dokumenty, szyfry, hasła oraz wewnętrzne instrukcje dotyczące bezpieczeństwa. Wprawdzie i te mechaniczne czynności starał się z początku trzymać w ręku, lecz, gdy ilość pracy nadmiernie się rozrosła, przekazał je współpracownikom. Chodziło mu jednak wyraźnie o sprawy inne — nie mechaniczne — przeciwnie, jak najbardziej zindywidualizowane, sprawy wszystkich aresztowań, grypsów z więzień, podejrzeń w stosunku do ludzi znajdujących się na wolności, usiłowań wydobycia więzionych. Uważał je za zbyt mało wychowawcze, często zbyt brudne, aby wolno było jemu, odpowiedzialnemu za wychowanie powierzonej młodzieży, dzielić się nimi z kimkolwiek. Uważał je ponadto za bardzo istotny element swej odpowiedzialności. Dlatego nie chciał ich dzielić z nikim. Z biegiem czasu — miesięcy i lat — ilość tych spraw rozrastała się znakomicie, z jednej strony bowiem wpływała na to prężność i intensywność pracy Szarych Szeregów, a z drugiej coraz większe doświadczenie wgryzającego się w teren gestapo. Mimo wszystko Florian wytrwał przy wspomnianej zasadzie do dnia swego aresztowania. Zresztą trzymanie kontrwywiadu bezpośrednio w ręku najwyższego przełożonego dotyczyło nie tylko Naczelnika. Takiego samego stanowiska spodziewał się Florian Marciniak od poszczególnych komendantów chorągwi. Zgodnie z tym komendanci chorągwi dzierżyli kontrwywiad w swoich rękach i tylko rozrastająca się z biegiem czasu ilość spraw kazała im niejednokrotnie powoływać do współpracy w tym zakresie małe komórki organizacyjne czy nawet pojedynczych ludzi. Tak było, na przykład, wiosną 1943 roku w warszawskiej Komendzie Chorągwi, kiedy referentem kontrwywiadu mianowano hm Andrzeja Kosickiego, a kierownikiem małej komórki wykonawczej, przeznaczonej do technicznych prac kontrwywiadu, został Janusz Cywiński (pseudonim „Puhała").“(14)


programy biurowe |koniecpol |naprawa RTV serwis warszawa