„—Sądzę, że powinnam wpaść na chwilę do biura — powiedziała. — Przyjdę tu później. Wrócę jeszcze wieczorem. Będziesz się wtedy lepiej czuł. — Zamknęła cicho drzwi za sobą i usłyszał jej lekkie kroki na schodach.
Jack wylał whisky do zlewu. Zaczął się ubierać. Wepchnął brudną bieliznę do worka. Trząsł się i płakał ze strachu i osłabienia. Przez okno widział skrawek błękitnego nieba i nieprzytomny z lęku dziwił się, że może być takie błękitne, a także że widzi białe chmury, które przypominały mu śnieg, i słyszy cienkie głosiki dzieci, wykrzykujących głośno
—Jestem królem gór! Jestem królem gór! Wyrzucił z popielniczki obrzynki paznokci
i niedopałki papierosów do ubikacji i wytarł podłogę brudną koszulą, żeby nie zostało żadnych śladów po jego życiu ani ciele, kiedy ta wyuzdana, natrętna adoratorka śmierci przyjdzie tu wieczorem i będzie go szukała.
pewien zimowy wieczór państwo Hartley, wraz z córką Anne, przyjechali do Pemaąuoddy Inn. Było już po kolacji i goście zasiadali do brydża. Pan Hartley wniósł walizki przez szerokie drzwi i postawił je w holu, za nim weszły żona i córka. Wszyscy troje byli bardzo zmęczeni i rozglądali się po jasnym, przytulnym wnętrzu z zadowoleniem, jakie zwykle ogarnia ludzi, którzy szczęśliwie wydostali się z grożącego im niebezpieczeństwa, jechali bowiem od samego rana wśród oślepiającej nawałnicy. Przyjechali z Nowego Jorku i opowiadali, że śnieg padał przez całą drogę. Pan Hartley postawił walizki w holu 1 wrócił do samochodu po narty. Pani Hartley usiadła w jednym z foteli, a jej córka, zmęczona i onieśmielona, przytuliła się do niej. Na włosach dziewczynki osiadło kilka płatków śniegu i matka strzepnęła je delikatnie palcami. Potem pani Butterick, owdowiała właścicielka pensjonatu, podeszła do drzwi i zawołała do pana Hartleya, że nie musi sam wprowadzać samochodu do garażu. Zrobi to któr3ś ze służących. Pan Hartley wrócił więc do holu i wpisał się do książki meldunkowej.“(13)


domy konstancin |Gry Internetowe |Epson Stylus Office BX300F