„— Za pół godziny przywieziemy.
— Doskonale. Czekam. Wrócili szybko do obozowiska.
— Gdzieżeście chodzili — wybiegła haprzeciw zaniepokojona pani Jessie. — Już myślałam, że was porwali jacy zbóje. Słyszeliście, co tu gadają
— Nie mieliśmy czasu na głupstwa — stwierdził poważnie Samuel. — Sprzedajemy skóry Karola.
— Może to głupstwa, a może nie. Jak was tak długo nie było, przyszedł tu jeden taki, co się wybiera w Czarne Góry. Pytał, jak nam wypadła droga. I zdziwił się, że przebyliśmy ją tak gładko. Powiedziałam mu, że szlak jest dobrze przetarty. A on na to, że na pograniczu szykuje się wojna. Ludzie zastanawiają się, czy ruszać dalej na zachód, czy też lepiej zawracać. On sam nie wie, jak ma postąpić, a ja mu nic nie potrafiłam poradzić, bo pierwszy raz słyszę o jakiejś tam wojnie. Co wy na to
— Żołnierz z załogi fortu wspominał o czymś podobnym — odparł Samuel. — Czy to prawda, czy nieprawda, cóż nas to może obchodzić. W samą porę zwinęliśmy manatki.
— Słyszysz, Karolu — wtrącił się Abel. — Jeśli to prawda, znajdziesz się jak kawałek żelaza między młotem a kowadłem. Pójdziesz z czerwonoskórymi czy przystaniesz na zwiadowcę do wojska
Karol wzruszył ramionami.
— Ani jedno, ani drugie. Potrafię się wycofać w odpowiedniej chwili.“(4)


promienniki |hotele zakopane |meble kuchenne