„— A może powiesz, Kasiu, panu jakiś wierszyk
Kasia bez najmniejszego zażenowania wychodzi na środek pokoju, dyga nóżką i recytuje cienkim głosikiem
—Jcście Polska nie zginęła, póki my zijemy... Wzruszenie odebrało mi mowę. Na pewno nie zginęła i nigdy
nie zginie, pomyślałem, skoro takie maleństwa jak ty już o tym wiedzą.
Na Moniuszki czekaliśmy dość długo. Porucznik „Sum" dawno gdzieś przepadł. Czułem narastające zmęczenie.
Poderwały nas dźwięki dzwonka przy drzwiach wejściowych, dwa krótkie, jeden długi. Odruchowo wsunąłem rękę do kieszeni i zacisnąłem palce na kolbie pistoletu.
Gospodarz poszedł otworzyć i po pełnej napięcia chwili wywołał mnie do przedpokoju mówiąc — Ktoś chce się z panem widzieć.
„Ciotka Jagna"
Przede mną wysoka, przystojna szatynka z bukiecikiem kwiatków w dłoni.
— Jestem Jagna — powiedziała bez wstępu. — Od tej chwili obejmuję nad panem komendę. Wszystkie moje polecenia muszą być wykonywane.
Nie zaskoczyło mnie to. Przed odlotem do kraju zostałem poinstruowany, że po zameldowaniu się w Warszawie czeka nas okres aklimatyzacji (przeciętnie dwu, trzytygodniowy) pod opieką jednej z „ciotek". Były to kobietyżołnierze AK, zgrupowane w specjalnej sekcji noszącej kryptonim „EwaPers" Wydziału Zrzutów przy Komendzie Głównej. W chwili mojego przybycia do Warszawy kierowała nią „Antosia" (Michalina Wieszejewska), mająca do pomocy „ciotki" „Jagnę" (Ludwika Ciechomska), „Irkę" (Julia Klimasowa) i „Frankę" (Zofia Podoska).“(1)


dieta kopenhaska |przynęty |Multilotek